Windykacja należności

Windykacja, za którą płaci dłużnik

Płacisz tylko wtedy, gdy odzyskamy Twoje pieniądze, bez opłaty wstępnej i bez abonamentu. Koszty windykacji przerzucamy na dłużnika, bo to on doprowadził do tego, że musisz upominać się o swoje.

Zasada nr 1

Nie odzyskamy, nie płacisz.

Prowizja wyłącznie od sukcesu

Jak to prowadzimy

Co dzieje się po zgłoszeniu.

Od przekazania faktury do pieniędzy na koncie. Rozpisane tak, żebyś wiedział, co robimy na każdym etapie i kiedy pytamy Cię o zdanie.

  1. Zgłaszasz sprawę i na tym kończy się Twoja praca

    Potrzebujemy faktury albo umowy i tego, co wiesz o dłużniku. Nie musisz wyliczać odsetek, pisać wezwań ani pilnować terminów. Od tego momentu prowadzimy to my.

    • Sprawdzamy, czy roszczenie się nie przedawnia i co realnie da się odzyskać
    • Mówimy wprost, gdy sprawa jest słaba, zamiast brać ją i milczeć
  2. Zaczynamy od rozmowy, nie od pozwu

    Większość długów wraca na etapie polubownym, bo dłużnik orientuje się, że sprawa wyszła poza korespondencję z Tobą. Dzwonimy, piszemy, negocjujemy termin albo raty. To jest etap, na którym najłatwiej odzyskać pieniądze i nie stracić klienta.

  3. Koszty windykacji przerzucamy na dłużnika

    Rekompensatę za koszty odzyskiwania należności doliczamy do roszczenia od pierwszego pisma, a w sądzie koszty procesu i zastępstwa obciążają przegrywającego. Dłużnik od początku wie, że zwlekanie będzie go kosztować więcej niż zapłata. To działa lepiej niż kolejne przypomnienie.

  4. Płacisz tylko wtedy, gdy odzyskamy

    Prowizja liczona od tego, co realnie wróciło na Twoje konto. Bez opłaty wstępnej, bez abonamentu, bez rozliczania „podjętych czynności”. Nie odzyskamy, nie płacisz. Ryzyko jest po naszej stronie, bo to my oceniamy, czy sprawa ma sens.

  5. Gdy polubownie nie skutkuje, idziemy do sądu

    Pozew, nakaz zapłaty, a potem egzekucja komornicza. Sprawę prowadzimy dalej, zamiast odsyłać Ci akta z informacją, że etap polubowny się skończył. Przed każdym takim krokiem pytamy Cię o zdanie.

  6. Wiesz, na czym stoi sprawa

    Widzisz, co zostało zrobione i co jest zaplanowane. Bez dopytywania się mailem raz na kwartał i bez odkrywania po roku, że sprawa stoi w miejscu.

  7. Jeśli prowadzimy Ci księgowość, odzywamy się pierwsi

    Niezapłacone faktury wynikają wprost z rozliczeń, więc widzimy je wcześniej niż Ty. Możemy się odezwać w miesiącu, w którym minął termin, a nie pół roku później, gdy dłużnik zdążył już zniknąć.

Tyle po naszej stronie. Po Twojej zostaje jedno: numer telefonu.

Zasada nr 2

Koszty windykacji przerzucamy na dłużnika.

Doliczane od pierwszego pisma

Pierwszy krok

Masz niezapłaconą fakturę? Zgłoś ją.

Powiedz, o jaką kwotę chodzi i od kiedy termin minął. Ocenimy sprawę i powiemy wprost, czego się spodziewać. Pierwsza rozmowa jest bezpłatna, a za samą ocenę nie płacisz nic.

Wolę zobaczyć dane kontaktowe

Biuro Obsługi Klienta · poniedziałek–piątek, 8:00–16:00

Zasada nr 3

Sprawę prowadzimy do końca.

Od telefonu po komornika

Najczęstsze pytania

Zanim zapytasz — odpowiadamy tu.

Pytania, które przy odzyskiwaniu należności wracają najczęściej. Nie ma tu Twojego? Zadzwoń, odpowiemy bez zobowiązań.

Ile to kosztuje?

Płacisz prowizję od tego, co odzyskamy. Nie ma opłaty wstępnej, abonamentu ani rozliczenia za „podjęte czynności”. Jeżeli nie odzyskamy nic, nie płacisz nic. Wysokość prowizji ustalamy przy zgłoszeniu sprawy. Zależy od kwoty i od tego, jak stary jest dług.

Naprawdę koszty pokrywa dłużnik?

Tak. Przy transakcjach między firmami przepisy dają wierzycielowi rekompensatę za koszty odzyskiwania należności, a w postępowaniu sądowym koszty procesu i zastępstwa obciążają przegrywającego. Doliczamy je do roszczenia od pierwszego pisma, więc dłużnik od początku wie, że zwlekanie będzie go kosztować więcej.

Od jakiej kwoty ma to sens?

Zgłoś każdą sprawę, a my powiemy, czy warto. Przy małych kwotach często wystarczy jedno pismo i telefon z zewnątrz. Dłużnik płaci, bo zrozumiał, że sprawa wyszła poza korespondencję z Tobą. Przy dużych liczy się co innego: majątek dłużnika i to, czy jeszcze istnieje.

Czy stracę klienta, jeżeli oddam sprawę do windykacji?

Zaczynamy od rozmowy, nie od pozwu. Bardzo często okazuje się, że faktura utknęła u kogoś na biurku albo dłużnik ma przejściowy problem i potrzebuje rozłożenia na raty. Takie sprawy kończą się zapłatą i dalszą współpracą. Po ostrzejsze narzędzia sięgamy dopiero wtedy, gdy druga strona przestaje odbierać telefon.

Co, jeśli dłużnik nie zapłaci mimo wezwań?

Wtedy idziemy do sądu po nakaz zapłaty, a potem do komornika. Prowadzimy sprawę dalej, nie oddajemy Ci akt z informacją, że etap polubowny się skończył. To jest różnica między firmą, która wysyła wezwania, a taką, która doprowadza sprawę do końca.

Mam faktury sprzed dwóch lat. Jest jeszcze sens?

Zwykle tak, ale im dłużej czekasz, tym gorzej: roszczenia z działalności gospodarczej się przedawniają, a majątek dłużnika w tym czasie znika. Zgłoś je nawet wtedy, gdy sam już je spisałeś na straty. Sprawdzimy termin przedawnienia i powiemy szczerze, czego się spodziewać.

Prowadzicie mi księgowość. Co to zmienia?

To, że widzimy niezapłacone faktury wcześniej niż Ty, bo wynikają wprost z rozliczeń. Możemy się odezwać, gdy termin mija, a nie pół roku później, gdy sprawa jest już trudna. Nie musisz nam niczego przesyłać ani niczego wyliczać.

Skąd biuro rachunkowe umie windykować?

Bo z windykacji się wywodzimy. To nie jest usługa dołożona do oferty, tylko obszar, w którym pracujemy od lat, z własnym zespołem, własnym systemem do prowadzenia spraw i doświadczeniem w tysiącach postępowań.

Czy dowiem się, co dzieje się w sprawie?

Tak. Masz wgląd w to, co zostało zrobione i co jest zaplanowane, a przy ważniejszych decyzjach, na przykład przed skierowaniem sprawy do sądu, pytamy Cię o zdanie. Nic nie dzieje się bez Twojej wiedzy.