Egzekucja administracyjna to przymusowe dochodzenie należności publicznoprawnych — podatków, składek ZUS, opłat i grzywien. Prowadzi ją urząd, nie komornik sądowy, i rządzi się ustawą z 17 czerwca 1966 roku o postępowaniu egzekucyjnym w administracji.
Dla przedsiębiorcy najważniejsze jest co innego niż definicja: kolejność zdarzeń i terminy, które z niej wynikają.
Jak to przebiega
1. Upomnienie. Wierzyciel — zwykle urząd skarbowy albo ZUS — wzywa do zapłaty w terminie, zwykle siedmiu dni. Nie zawsze jest wymagane, ale najczęściej się pojawia.
2. Tytuł wykonawczy. Jeżeli zapłaty nie ma, wierzyciel wystawia tytuł wykonawczy i kieruje go do organu egzekucyjnego.
3. Wszczęcie egzekucji. Postępowanie rusza w momencie doręczenia zobowiązanemu odpisu tytułu wykonawczego albo doręczenia dłużnikowi zajętej wierzytelności zawiadomienia o zajęciu.
4. Środki egzekucyjne. Zajęcie rachunku, wynagrodzenia, wierzytelności, ruchomości, nieruchomości.
Praktyczny wniosek z tej kolejności: moment, w którym dostajesz odpis tytułu wykonawczego, jest momentem na działanie. Zawiadomienie o zajęciu rachunku przychodzi zwykle później — czasem już po zablokowaniu środków.
Siedem dni na zarzut
To najważniejszy termin w całym tekście.
Zarzut w sprawie egzekucji administracyjnej wnosi się w terminie siedmiu dni od doręczenia odpisu tytułu wykonawczego.
Podstawy zarzutu obejmują między innymi:
- nieistnienie obowiązku — należność już zapłacona, umorzona albo nigdy nie powstała,
- przedawnienie zobowiązania,
- błąd co do osoby zobowiązanego,
- odroczenie terminu płatności albo rozłożenie na raty,
- brak wymagalności obowiązku,
- niedopuszczalność egzekucji administracyjnej albo zastosowanego środka,
- brak uprzedniego doręczenia upomnienia, jeżeli było wymagane.
Dwie rzeczy, o których trzeba wiedzieć:
Zarzut nie wstrzymuje egzekucji automatycznie. Organ może wstrzymać czynności, ale nie ma takiego obowiązku. Dlatego obok zarzutu składa się osobny wniosek o wstrzymanie — i warto go uzasadnić skutkami dla bieżącej działalności.
Termin jest zawity i krótki. Siedem dni od doręczenia, nie od momentu, w którym pismo zostało przeczytane. Dlatego korespondencja z urzędu to nie jest poczta, którą odkłada się na później.
Jakie środki może zastosować urząd
Przy należnościach pieniężnych:
- zajęcie rachunku bankowego — najszybsze i najczęstsze,
- zajęcie wynagrodzenia za pracę,
- zajęcie świadczeń emerytalnych i rentowych oraz z ubezpieczenia społecznego,
- zajęcie wierzytelności pieniężnych — także należności od Twoich klientów,
- zajęcie ruchomości,
- egzekucja z nieruchomości.
Przy obowiązkach niepieniężnych: grzywna w celu przymuszenia, wykonanie zastępcze, odebranie rzeczy lub nieruchomości, przymus bezpośredni.
Ustawa nakazuje wybierać środek najmniej uciążliwy dla zobowiązanego, prowadzący do wykonania obowiązku. Jeżeli urząd zajmuje rachunek firmowy, mimo że zaległość dałoby się pokryć mniej dotkliwie, to bywa podstawą zarzutu.
Zajęcie wierzytelności — to boli najbardziej
Najmniej oczywisty i najbardziej dotkliwy środek. Urząd może zająć należności, które mają Ci zapłacić Twoi klienci — zawiadamia ich o zajęciu, a oni mają obowiązek przekazać pieniądze organowi, nie Tobie.
Skutek wykracza poza finanse: Twoi kontrahenci dowiadują się o zaległościach. Przy stałej współpracy B2B to problem, którego nie naprawia późniejsza zapłata.
Co nie podlega egzekucji
Ustawa chroni pewne minimum. Wyłączone są między innymi:
- przedmioty urządzenia domowego, niezbędne naczynia i pościel,
- niezbędna odzież i bielizna,
- zapas żywności i opału,
- narzędzia i przedmioty niezbędne do pracy zarobkowej,
- pomoce naukowe i przedmioty służące nauce,
- przedmioty niezbędne ze względu na niepełnosprawność.
Osobno obowiązują kwoty wolne od zajęcia przy wynagrodzeniu za pracę, świadczeniach emerytalnych i na rachunku bankowym. Ich wysokość jest powiązana z minimalnym wynagrodzeniem, więc zmienia się razem z nim i warto ją sprawdzać na bieżąco, a nie przyjmować kwotę zapamiętaną z poprzednich lat.
Co realnie można zrobić
Pięć ruchów, w kolejności od najbardziej do najmniej oczywistego:
1. Sprawdzić, czy należność istnieje. Zdarzają się zaległości z nierozliczonej nadpłaty, z zapłaty na zły mikrorachunek albo z deklaracji, która nie dotarła. To nie jest rzadkie i warto wykluczyć w pierwszej kolejności.
2. Zapłacić, jeżeli należność jest bezsporna. Każdy dzień to odsetki i rosnące koszty egzekucyjne. Dobrowolna zapłata jest zawsze najtańsza.
3. Złożyć wniosek o rozłożenie na raty albo odroczenie — do organu podatkowego, czyli wierzyciela, nie do organu egzekucyjnego. Pozytywna decyzja jest podstawą do umorzenia postępowania egzekucyjnego.
4. Wnieść zarzut w terminie siedmiu dni, jeżeli jest podstawa.
5. Wnieść skargę na czynności egzekucyjne, jeżeli sam sposób prowadzenia egzekucji narusza przepisy — na przykład zajęto rzecz wyłączoną z egzekucji.
Punkty 3 i 4 można zrobić jednocześnie i zwykle warto.
Ile to kosztuje
Do zaległości dochodzą:
- odsetki za zwłokę,
- koszty egzekucyjne — opłata manipulacyjna, opłaty za zastosowane środki egzekucyjne, wydatki.
Przy niewielkiej zaległości koszty potrafią być porównywalne z samą należnością. To najmocniejszy argument za tym, żeby nie czekać na upomnienie.
Jak nie dojść do tego miejsca
Egzekucja administracyjna rzadko jest zaskoczeniem. Zwykle poprzedzają ją miesiące sygnałów, które ktoś przeoczył:
- nieodbierana korespondencja z urzędu i ZUS,
- niesprawdzany stan rozliczeń — a saldo na koncie podatnika i na koncie płatnika w ZUS można sprawdzić w każdej chwili,
- zapłata na nieprawidłowy mikrorachunek albo z błędnym tytułem przelewu,
- deklaracja złożona, podatek niezapłacony — urząd wie, ile się należy, i nie potrzebuje kontroli, żeby to ustalić.
Zbieg egzekucji — gdy postępowań jest kilka
Sytuacja częstsza, niż się wydaje: ten sam rachunek albo to samo wynagrodzenie zajmuje jednocześnie urząd skarbowy, ZUS i komornik sądowy.
Wtedy mówimy o zbiegu egzekucji i prawo rozstrzyga, kto prowadzi dalej — zwykle ten organ, który zajął pierwszy, a w zbiegu egzekucji sądowej i administracyjnej przewidziany jest odrębny tryb ustalenia prowadzącego. Dla dłużnika zmienia to jedną rzecz praktyczną: kwota wolna od zajęcia liczy się raz, nie od każdego postępowania osobno. Bank i pracodawca nie mogą potrącić więcej, niż przewidują przepisy, nawet gdy zajęć jest kilka.
Jeżeli tak się dzieje, warto to sprawdzić — błędy przy zbiegu zdarzają się i zwykle na niekorzyść dłużnika.
Czego urząd nie zrobi
Lista równie ważna jak lista środków egzekucyjnych, bo wokół tego narosło sporo lęku:
- Nie zajmie środków, które nie są Twoje — pieniędzy klientów na rachunku powierniczym, środków z zajętego już tytułu.
- Nie zajmie rachunku, nie doręczając zawiadomienia — dłużnik dostaje zawiadomienie o zajęciu; może dotrzeć po zablokowaniu środków, ale dotrzeć musi.
- Nie wejdzie do mieszkania bez podstawy — czynności w lokalu mają własny tryb i własne wymogi.
- Nie zablokuje całego wynagrodzenia — kwota wolna obowiązuje niezależnie od wysokości zaległości.
- Nie prowadzi egzekucji z zobowiązania przedawnionego — a przedawnienie jest podstawą zarzutu, którą warto sprawdzić zawsze, zwłaszcza przy starych zaległościach.
Rozłożenie na raty — jak to zrobić dobrze
Skoro to najskuteczniejsza droga wyjścia, warto wiedzieć, czego wniosek wymaga.
Wniosek składa się do organu podatkowego (wierzyciela) i musi zawierać:
- wskazanie zaległości, której dotyczy, razem z kwotą,
- proponowany harmonogram — liczba rat i terminy,
- uzasadnienie oparte na ważnym interesie podatnika albo interesie publicznym.
Trzeci punkt decyduje. „Nie mam pieniędzy” nie jest uzasadnieniem — uzasadnieniem jest pokazanie, że rozłożenie na raty pozwoli zapłacić całość, podczas gdy jednorazowa egzekucja pozbawiłaby firmę zdolności do działania, a więc i do spłaty. Do wniosku warto dołączyć dane o bieżących przychodach i zobowiązaniach.
Decyzja jest uznaniowa — organ może odmówić. Rozłożenie na raty wiąże się z opłatą prolongacyjną, ale zatrzymuje naliczanie odsetek za zwłokę od rat objętych decyzją, więc rachunek i tak zwykle wychodzi korzystniej niż przy egzekucji.
W M&B prowadzimy księgowość razem z pilnowaniem terminów płatności i stanu rozliczeń, więc zaległość nie ma jak rosnąć niezauważona. Jeżeli masz już tytuł wykonawczy, rozmowę z urzędem może przejąć doradca podatkowy na pełnomocnictwie — a przy sporze z organem to właśnie on jest pełnomocnikiem profesjonalnym. Jeżeli problem bierze się z niezapłaconych faktur po Twojej stronie, zajmujemy się też odzyskiwaniem należności.