Koszty stałe ponosisz niezależnie od tego, ile sprzedasz. Koszty zmienne rosną razem ze sprzedażą. Na tym kończy się definicja i zaczyna się rzecz, dla której ten podział w ogóle istnieje: liczenie, ile musisz sprzedać, żeby wyjść na zero.

Od razu jedno zastrzeżenie, bo oszczędza nieporozumień: to nie jest podział podatkowy. Dla urzędu liczy się, czy wydatek jest kosztem uzyskania przychodu i w którym okresie go ująć. Podział na stałe i zmienne jest narzędziem do zarządzania firmą, nie do rozliczenia.

Koszty stałe

Ponosisz je nawet wtedy, gdy w danym miesiącu nie sprzedasz nic:

  • czynsz i opłaty za lokal,
  • media w części niezależnej od produkcji,
  • wynagrodzenia administracji i etaty niezwiązane z wielkością sprzedaży,
  • ubezpieczenia,
  • abonamenty: oprogramowanie, licencje, telefon, hosting,
  • obsługa księgowa,
  • amortyzacja,
  • raty leasingowe i odsetki od kredytów.

Bezwzględnie stałe i skokowo stałe

Bezwzględnie stałe nie zmieniają się w całym przedziale, w którym działasz. Czynsz za lokal jest taki sam przy dziesięciu i przy stu zamówieniach.

Skokowo stałe trzymają poziom do pewnej granicy, a potem przeskakują wyżej i znów się stabilizują. Druga hala, drugi samochód dostawczy, kolejny brygadzista, wyższy pakiet w systemie po przekroczeniu liczby użytkowników.

To rozróżnienie jest ważne przy planowaniu wzrostu. Firma, która zwiększa sprzedaż o 30%, może nie zauważyć żadnej zmiany kosztów stałych — albo zobaczyć skok o kilkanaście tysięcy miesięcznie, jeżeli akurat przekroczy próg.

Koszty zmienne

Rosną i maleją razem ze skalą. Przy zerowej sprzedaży wynoszą zero:

  • materiały i towar handlowy,
  • surowce,
  • wynagrodzenie akordowe i prowizyjne,
  • prowizje od sprzedaży,
  • transport do klienta,
  • opakowania,
  • energia zużywana bezpośrednio w produkcji.

Cztery typy, które warto rozróżniać

  • proporcjonalne — koszt jednostkowy jest stały; dwa razy więcej sztuk to dwa razy więcej kosztu,
  • progresywne — koszt jednostkowy rośnie wraz ze skalą; typowo nadgodziny i dopłaty za pilne realizacje,
  • degresywne — koszt jednostkowy maleje; rabaty ilościowe, tańszy transport przy pełnym załadunku,
  • regresywne — koszt jednostkowy spada gwałtownie; ogrzanie tej samej sali dla dziesięciu i dla stu osób kosztuje tyle samo.

Druga pozycja jest tą, o której firmy zapominają najczęściej przy wycenie dużych zleceń: koszt jednostkowy przy pracy w nadgodzinach nie jest taki sam jak w normalnym trybie.

Pozycje, które dzielą się na pół

Większość realnych kosztów nie jest czysto stała ani czysto zmienna.

Energia. Oświetlenie i ogrzewanie hali — stałe. Prąd pobierany przez maszyny — zmienny.

Wynagrodzenia. Podstawa — stała. Premia od wyników i nadgodziny — zmienne.

Reklama. Stały budżet miesięczny — koszt stały. Prowizja od sprzedaży albo kampania pod konkretne zamówienie — zmienny.

Transport. Leasing samochodu — stały. Paliwo i kurierzy — zmienny.

Przy takich pozycjach stosuje się podział według rozsądnego klucza: zużycia, roboczogodzin, procentu obrotu. Ważne, żeby klucz był jeden i stosowany konsekwentnie — inaczej wyniki z kolejnych miesięcy przestają być porównywalne.

Wzory, które naprawdę się przydają

Koszt całkowity:

KC = koszty stałe + koszty zmienne

Przeciętny koszt stały — ile kosztów stałych przypada na jedną sztukę:

KS ÷ liczba sztuk

Ta wielkość maleje wraz ze skalą i to jest cała tajemnica efektu skali.

Przeciętny koszt zmienny:

KZ ÷ liczba sztuk

Ta zwykle trzyma się blisko stałego poziomu.

Marża jednostkowa — ile zostaje z jednej sprzedaży na pokrycie kosztów stałych:

cena sprzedaży − jednostkowy koszt zmienny

Próg rentowności — ile sztuk musisz sprzedać, żeby wyjść na zero:

koszty stałe ÷ marża jednostkowa

Przykład na liczbach

Firma produkuje jeden wyrób.

PozycjaKwota
koszty stałe miesięcznie24 000 zł
cena sprzedaży za sztukę180 zł
jednostkowy koszt zmienny120 zł

Marża jednostkowa: 180 − 120 = 60 zł

Próg rentowności: 24 000 ÷ 60 = 400 sztuk miesięcznie

Poniżej czterystu sztuk firma dokłada. Powyżej — każda kolejna sztuka zostawia w firmie 60 zł, bo koszty stałe są już pokryte.

Co to zmienia w decyzjach. Przy sprzedaży 500 sztuk zysk wynosi 100 × 60 = 6 000 zł. Podniesienie ceny o 10 zł przy tej samej sprzedaży daje dodatkowe 5 000 zł — niemal podwojenie zysku. Obniżenie kosztu zmiennego o 10 zł daje dokładnie tyle samo.

To jest moment, w którym podział kosztów przestaje być ćwiczeniem rachunkowym, a zaczyna odpowiadać na pytanie, gdzie szukać pieniędzy.

A jeśli nie produkujesz sztuk

W usługach trzeba znaleźć jednostkę, która naprawdę skaluje się ze sprzedażą. Najczęściej jest to roboczogodzina albo zlecenie.

Dla firmy usługowej jednostkowy koszt zmienny to suma kosztów przypisanych bezpośrednio do zlecenia — praca wykonawcy, materiały, dojazd — podzielona przez liczbę zleceń. Reszta, czyli biuro, administracja, księgowość i marketing, jest kosztem stałym.

Próg rentowności liczy się tak samo. I bywa odkrywczy: wiele firm usługowych nie wie, ile zleceń miesięcznie potrzebuje na samo wyjście na zero.

Trzy błędy przy liczeniu

  1. Wrzucanie wszystkiego do kosztów stałych, bo tak prościej. Wtedy próg rentowności wychodzi zawyżony, a wycena pojedynczego zlecenia staje się zgadywanką.
  2. Pomijanie własnej pracy w kosztach jednoosobowej działalności. Jeżeli nie wliczysz wynagrodzenia dla siebie, każda wycena będzie zaniżona.
  3. Liczenie raz do roku. Koszty stałe pełzną w górę po cichu: podwyżka czynszu, nowy abonament, kolejna licencja. Przegląd raz na kwartał wystarczy, żeby tego nie przegapić.

Skąd wziąć dane

Wszystkie liczby potrzebne do tego rachunku są w Twojej księgowości — w zestawieniu kosztów rodzajowych albo w kolumnach księgi. Różnica polega wyłącznie na tym, że trzeba je pogrupować inaczej niż dla urzędu.

To jest też powód, dla którego warto raz usiąść do tego z księgową: ona wie, co kryje się w każdej pozycji, a Ty wiesz, które z nich rosną razem ze sprzedażą.

Margines bezpieczeństwa — druga liczba, którą warto znać

Próg rentowności mówi, gdzie jest zero. Margines bezpieczeństwa mówi, jak daleko od niego jesteś:

(sprzedaż rzeczywista − sprzedaż progowa) ÷ sprzedaż rzeczywista

Przy sprzedaży 500 sztuk i progu 400 sztuk margines wynosi 20%. Oznacza to, że sprzedaż może spaść o jedną piątą, zanim firma zacznie dokładać.

Ta liczba jest przydatniejsza od samego progu przy dwóch decyzjach: przy zatrudnieniu kolejnej osoby (koszt stały rośnie, więc margines maleje — o ile?) i przy rabacie dla dużego klienta (marża jednostkowa spada, więc próg rośnie — do jakiego poziomu?).

Czego ten rachunek nie obejmuje

Dwie granice, żeby nie przeceniać wyniku:

Próg rentowności jest rachunkiem wyniku, nie przepływów. Firma może być powyżej progu i nie mieć czym zapłacić faktur, bo klienci płacą z opóźnieniem. Przy terminach płatności dłuższych niż trzydzieści dni rachunek rentowności trzeba czytać razem z zestawieniem należności — inaczej pokazuje zysk w firmie, która właśnie traci płynność.

Nie obejmuje zmian w czasie. Koszty stałe liczone dla jednego miesiąca nie uwzględniają wydatków rocznych: ubezpieczenia, audytu, opłat licencyjnych, przeglądów. Warto rozbić je na dwunaste części i doliczyć do kosztów stałych miesięcznych, inaczej próg będzie systematycznie zaniżony.

Jak często to przeliczać

Raz na kwartał wystarczy w stabilnej firmie — i jest minimum, poniżej którego rachunek przestaje odpowiadać rzeczywistości.

Poza tym rytmem są cztery momenty, w których warto przeliczyć od razu: przed zmianą cennika, przed zatrudnieniem kolejnej osoby, przed podpisaniem umowy na większe zlecenie z rabatem i po każdej istotnej podwyżce kosztu stałego — czynszu, ubezpieczenia, abonamentu systemowego.

Prowadzimy księgowość jednoosobowych działalności i spółek z o.o., a przy większych decyzjach — zmianie cennika, inwestycji, rozszerzeniu zespołu — liczby warto przejrzeć razem z doradcą podatkowym, zanim decyzja zapadnie.